Cze 01

Dodawanie bloga WordPress.com do Google

Ostatnimi czasy zaobserwowałem, że Google ma problem z indeksowaniem nowych stron. Założyłem jeden blog na WordPress.com kilka miesięcy temu i mimo to, że jego wpisy są unikalne, to nie ma ich w Google. Pewnie pandemia i Google oszczędza – ludzi, łącza, nie wiem, cokolwiek. Taki Facebook lojalnie informuje, że oszczędza. Z informacjami od Google się nie spotkałem, ale też nie szukałem.

Nie pomogło też dodanie linków w różnych miejscach. Nie były to jakieś bardzo popularne i często odświeżane miejsca, ale było ich kilkanaście. Minęło kilka miesięcy i nic. Międzyczasie założyłem też inne blogi – już na swoich serwerach i też nic się nie działo w kwestii indeksacji.

Trudno czekać miesiącami aż Google zauważy twojego bloga. Przecież blogi są po to, aby ludzie je czytali. Skąd mają wiedzieć, że w ogóle istnieją. No, z Google. A Google te blogi ma ostatnio w dupie. Te blogi na swoich serwerach dodałem do Google Search Console, a z tym z WordPressa czekałem. Trzy bite miesiące dzisiaj minęły. No, Google, co ty ostatnio odstawiasz?

Okazuje się, że nie musiałem czekać, że też mogłem dodać ten blog do Konsoli. Wyszedłem na laika.

Najpierw odwiedzasz swoje konto w Google Search Console i tam dodajesz nową usługę – adres URL swojego swojego bloga WordPress.com:

Oczywiście, dodajesz z prawej strony – jako Prefiks adresu URL. Jak klikniesz dalej, to pojawi się poniższy ekran:

Nie wybierasz Zalecanej metody weryfikacji, ale pierwszą z Innych metod weryfikacji – Tag HTML. Kopiujesz ten tag i teraz przechodzisz do Kokpitu administracji swojego bloga na WordPress.com. Tam wybierasz Narzędzia->Dostępne narzędzia i masz tam Narzędzia weryfikacji stron:

Skopiowany wcześniej tag wklejasz w miejscu Google Webmaster Tools i klikasz Zapisz zmiany. Jeśli pójdzie coś nie tak, to możesz skopiowany tag wkleić najpierw do Notatnika:

<meta name=”google-site-verification” content=”0s6xxxx8_kk8Zz9GDxxxTMY4″ /> i stąd skopiować tylko content, który później wklejasz miejscu Google Webmaster Tools. Teraz po kliknięciu Zapisz zmiany już wszystko musi być ok.

Oczywiście, na koniec w Google Search Console klikasz jeszcze Weryfikuj.

Ale jak teraz dodać mapę strony?

1
komentarzy

Maj 04

Jaką pomoc świadczy promotor?

Tak formułując tytuł sugeruję, że mowa o usłudze. Na pewno jest to usługa w rozumieniu ekonomicznym. Promotor otrzymuje zapłatę, za którą ma do wykonania pewną pracę. Można by powiedzieć, że po zdjęciu całej grzecznościowej otoczki można powiedzieć wprost – to jest usługa. Ale nie do końca tak jest – ta zapłata dla promotora, który sumiennie wykonuje powierzone mu obowiązki nie rekompensuje mu czasu, który na to poświęca. Ta zapłata w stosunku do jego wykształcenia i umiejętności jest żenująco mała. Kasjer w supermarkecie zarobi więcej. Podkreślę jeszcze raz – mowa o promotorze, który sumiennie wykonuje powierzone mu zadanie. A są promotorzy (chociażby jak ten wspomniany w poprzednim wpisie), którzy uczelnię traktują jak fabrykę i nawet nie czytają powierzonych im prac.

Więc gdy mowa o sumiennym promotorze, to nie do końca jest to usługa, nie do końca za nią płacisz (lub sponsor, państwo płaci) – taki promotor część swojego czasu oferuje ci dużo poniżej jego wartości rynkowej. Nie traktuj więc tego jak transakcji rynkowej – płacisz-wymagasz – bo tak nie jest, płacisz tylko za część, resztę dostajesz darmo.

Po tym przydługim wstępie wróćmy do tematu. A więc, co w ramach seminarium promotor powinien robić?

  1. Powinien udzielić pomocy w wyborze i poprawnym sformułowaniu tematu pracy.
  2. Jeśli masz problemy w ułożeniu planu, przygotowaniu koncepcji pracy, to też powinien ci w tym zakresie pomóc.
  3. Na pewno pomaga w dobraniu odpowiedniej do tematu literatury. Niby za pomocą internetowej wyszukiwarki nie powinno być z tym problemów, ale Internet jest zalany literaturą wątpliwej jakości – promotor powinien pomóc odróżnić ziarno od plew. Sumienny promotor wdraża studentów do krytycznego korzystania z literatury przedmiotu.
  4. Promotor pomaga w wyborze problemu badawczego, odpowiednim sformułowaniu hipotez.
  5. Pomaga w doborze metod oraz technik badawczych.
  6. Oczywiście, udziela wskazówek metodycznych oraz merytorycznych.
  7. Promotor (co bardzo cenne) udziela wskazówek odnośnie zbierania materiału – powie nam, gdzie przy danym problemie badawczym zbierać materiał, kogo wybrać do próby badawczej i co za tym idzie z kim i gdzie przeprowadzić badania (w przypadku badań społecznych).
  8. Zatwierdza poszczególne elementy pracy – od koncepcji począwszy.
  9. Systematycznie kontroluje przebieg pracy, postępy w pisaniu pracy.
  10. Ocenia poszczególne fragmenty, rozdziały i całość pracy.
  11. Przygotowuje (bardzie może doradza, oswaja, zbija stres) do egzaminu dyplomowego.

0
komentarzy

Kwi 08

Kryteria oceny pracy dyplomowej

Przy ocenie pracy dyplomowej promotor może brać pod uwagę następujące rzeczy:

  1. to, w jakim stopniu autor pracy potrafi posługiwać się literaturą
    przedmiotu oraz korzystać z dostępnych źródeł – np. z roczników statystycznych,
  2. stopień samodzielności autora pracy oraz jasności formułowanych przez niego wniosków,
  3. sposób ujęcia tematu przez autora,
  4. wartość przeprowadzonych przez autora pracy badań oraz poprawność i poziom ich metodologicznego opracowania,
  5. umiejętność posługiwania się naukowymi metodami badawczymi,
  6. może oceniać poprawność językową – też to, czy autor prezentuje jasny, jednoznaczny sposób wyrażania myśli,
  7. właściwe stosowanie przypisów – duża część promotorów zwraca na to baczną uwagę (tak przy okazji – jeden ze znanych nam promotorów – promotor setek studentów – czytał tylko przypisy – w treści pracy można było umieścić różne głupstwa, ale jak przypisy były odpowiednie, to nigdy nie zostały wychwycone),
  8. stopień rozwiązania problemu podjętego przez autora pracy,
  9. poprawność konstrukcji pracy – jest oceniana jej kompozycja, również forma zewnętrzna,
  10. poprawność wyciągniętych z badań wniosków.

0
komentarzy

Gru 29

Streszczenie pracy magisterskiej

Umieszczanie streszczenia w pracy magisterskie standardem jest od około dziesięciu lat; wcześniej treść swojej pracy prezentowało się wyłącznie we wstępie.

Zazwyczaj streszczenie umieszczamy zaraz po stronie tytułowej; po nim jest spis treści (czasami kolejność ta jest odwrotna), wstęp i dalsza część pracy.

Założenie było takie, że streszczenie miało zachęcić czytelnika do przeczytania pracy. Jednak w zalewie treści, setek tysięcy prac dyplomowych – zaczęło spełniać trochę inną funkcję.

W samym procesie uzyskiwania tytułu – wykazaniu, udowodnieniu, że posiadło się wymagane umiejętności – cześć ta ma znikome znaczenie, ale, co ciekawe, ta część stała się ważna dla dalszego życia pracy. Jeśli to praca dobra, jeśli wnosi coś, cokolwiek do nauki, do naszej wiedzy o świecie, to poprzez odpowiednie opisanie tego czegoś w streszczeniu autor ze swoją pracą ma szanse nie zostać zapomnianym lub może bardziej – ma szanse na być odnalezionym w tym zalewie treści. Streszczenia są dostępne w bazach danych, a dodatkowo – od kilku lat w polskich pracach są obowiązkowe ich wersje w języku angielskim (Abstract).

0
komentarzy

Wrz 04

Handel klientami

Dzisiaj chciałbym rozwiać pewną iluzję, której często ulegają klienci serwisów zajmujących się pisaniem prac.

Osoba poszukująca serwisu, który zająłby się pisaniem dla niej pracy najczęściej wpisuje odpowiednią frazę (na przykład „pisanie prac”) w wyszukiwarce internetowej i przegląda wyniki. Jej oczom ukazują się profesjonalnie przygotowane serwisy internetowe, w większości budzące zaufanie, posiadające regulaminy, dane kontaktowe, zapewnienia o braku plagiatu. Taka wielość barw i haseł, że trudno się zdecydować. Jednak zdecydować się trzeba i wybór klienta trafia na jakiś konkretny serwis, który podoba mu się bardziej niż inny. Pełen wiary w swój wybór pisze maila lub dzwoni.

Zacznijmy od maila. Co dalej dzieje się z takim mailem? Otóż z takim mailem dzieje się rzecz taka, której „klient” nie spodziewałby się w najgorszych wizjach. Ten jego mail krąży sobie po Internecie. Jest sprzedawany. Nie serwisowi, o którym na stronie przeczytał tyle wspaniałych rzeczy, nie osobie, która tak pięknie i przekonująco o swoich usługach pisze, ale komuś, kto najczęściej nawet nie wie o istnieniu strony, którą właśnie klient oglądał. Bo ta strona reklamuje coś co nie istnieje. Ten serwis został przygotowany przez pozycjonera, przez firmę zajmującą się pozycjonowaniem stron internetowych. Przygotowuje ona strony internetowe (w tym wypadku z branży pisania prac) i zarabia na przesyłaniu wypełnionych przez klientów formularzy 20-30 zł (od sztuki) osobom, które faktycznie zajmują się pisaniem prac, ale z daną wybraną przez klienta stroną internetową nie mają nic wspólnego. Ten mail jest więc sprzedawany – niejednokrotnie kilkukrotnie (A go kupił za 30 zł, ale ma teraz dużo zleceń, albo tematyka mu nie odpowiada, więc sprzedaje go B za 20 zł).

Jest jeszcze telefon, na który można zadzwonić. Klient, który woli zadzwonić zamiast napisać maila, dzwoni. I co? Odbiera pani lub pan, przed którymi leży kilka lub kilkanaście telefonów z oznaczeniami serwisów – żeby się nie pogubić w tym, jaką akurat stronę internetową się reprezentuje.

Pani lub pan odpowiadają, że oczywiście, możemy przyjąć takie zlecenie, ale żeby dokonać szczegółowej wyceny, to prosimy wysłać maila z opisem zlecenia, teraz mogę tylko podać szacunkową cenę. I klient maila wysyła. Wiemy już co dalej się z nim dzieje.

Świat się zmienia. O ile jeszcze kilka lat temu serwisy pisania prac faktycznie były prowadzone przez osoby zajmujące się pisaniem prac, to teraz należą do rzadkości. Te autentyczne zostały zepchnięte na dalekie strony w wynikach wyszukiwania, a pierwsze dziesiątki należą do serwisów „prawdziwie wirtualnych”.

Tym autentycznym w takiej sytuacji pozostaje jedynie skorzystać z oferty opisywanych pozycjonerów:

„Posiadam kilka stron związanych z pisaniem prac licencjackich, magisterskich, referatów, itp. Strony generują ok. 20 formularzy dziennie. Nie jestem zadowolony z obecnej współpracy, więc szukam kogoś innego.
Oferuję dostosowanie swoich stron do Państwa potrzeb (warunki, ceny, kontakt, itp.) oraz długoterminową współpracę. Mam firmę, więc najbardziej interesowałaby mnie umowa oraz FV.
Jeśli są Państwo zainteresowani proszę napisać czy rozliczalibyśmy się za pojedynczy formularz czy procentowo od wartości zlecenia. Proszę napisać konkretne wartości, gdyż tę wiadomość wysłałem do kilku osób/firm, więc czekam na konkurencyjną ofertę.”

 

 

1
komentarzy

Lut 20

Historia z życia wzięta

Mój znajomy firmę zajmującą się pomocą w pisaniu prac prowadzi już kilkanaście lat. W tym okresie miał mnóstwo ciekawych, interesujących, zabawnych, groźnych doświadczeń. Jedną z historii, którą mi opowiadał i która zapadła mi w pamięć jest historia o klientce, która się rozwodziła.

Przed rozwodem zleciła mojemu znajomemu napisanie pracy licencjackiej. Praca została sprawnie napisana, obroniona i na tym cała historia powinna się skończyć. Niestety, życie prywatne klientki ułożyło się tak, że rozstawała się z mężem i to rozstawała się z nim nie w sposób pokojowy, ale rozstawali się będąc ze sobą na wojennej ścieżce. Mąż tak chciał dopiec swojej małżonce, że poszedł na policję i zgłosił, że jego żona nie napisała sama pracy, ale skorzystała z pomocy mojego znajomego. Nie wiem, jak go policjanci potraktowali, czy chcieli zająć się sprawą, czy nie, na pewno chcieli jakichś dowodów i człowiek ten zaczął prowadzić swoje prywatne śledztwo. Udał się do siedziby firmy, przedstawił pracę żony, którą skopiował z jej (ich) komputera i chciał uzyskać potwierdzenie, że praca ta została napisana przez tę firmę. Uzbrojony w sprzęt szpiegowski chciał mieć dowód. No, cóż potwierdzenia nie uzyskał, dowodu nie zdobył, ale nie spoczął na tym, nie zrezygnował ze swojej wendety. Udał się na uczelnię żony i tam zaczął przedstawiać swoją sprawę. Nie wiem, czy mu uwierzyli, czy nie, nie wiemy, jak się dokładnie ta sprawa zakończyła, klientka nie poinformował o tym mojego znajomego, a on nie dopytywał.

Jaki z tego morał? No, cóż, mój znajomy nie pomaga klientom w oszukiwaniu promotorów, uczelni, jego firma przygotowuje dla nich projekty doradcze i nie wchodzi w żadne bliższe interakcje z klientami – chociażby nie wiadomo, jak byli zaufani i był przekonany o tym, że nie wpakują go w kłopoty. W końcu nie wiadomo jakiego mają małżonka, ani kto będzie kiedyś czytał ich maile.

0
komentarzy

Sty 23

Nieuczciwi piszący

Mój znajomy, który prowadzi serwis pisania prac podesłał mi dzisiaj kilka maili, wszystkie podobne, od tej samej osoby – jakiegoś Adama, poniżej prezentuje dwa z nich:

„Posiadam 80 prac w tym magisterskich i licencjackich. Wszystkie prace są mojego autorstwa, jestem zainteresowany ich sprzedażą.”

„Mam do sprzedania 80 prac naukowych: magisterskich i licencjackich. Wszystkie są mojego autorstwa. Jeżeli jesteście Państwo zainteresowani to proszę o kontakt Tel. … W załączniku przesyłam spis tematów.”

No, cóż, pan Adam nie obronił tych wszystkich prac. Wierzymy mu, że je napisał. Jednak na pewno nie napisał ich dla siebie, napisał je dla jakichś klientów. Ci klienci zapłacili mu za te prace myśląc, że skoro płacą, to tylko oni będą mieli prawo dysponowania tymi pracami. Tylko tak myśleli, bo tu nieuczciwy pan Adam sprzedaje to, co dla nich napisał. Teraz każdy może się dowiedzieć, że dana praca została napisana przez pana Adama. Implikacje jakie to za sobą niesie pozostawiam Państwa domyślności. I przestrzegam przed panami Adamami.

 

2
komentarzy